|
Kolejny tartak w hangarze. Model amatorskiego samolotu Spacewalker. Skala 1:3 Produkt amerykańskiej firmy SIG.
Oczywiście na dzień dobry "zmieniłem" napęd z zalecanego na "turbo" ;) czyli napędzać go będzie ZDZ-60 (tak, sześćdziesiątka) :) Po otwarciu wielkiego i ciężkiego pudła ukazało się.... WOW... pełno "drzewa" i akcesoriów. Czego tu nie ma? Laminatowe osłony kół, laminatowa maska silnika, wszelakie żelastwo, piękne - makietowe kółko ogonowe wraz z resorowym mocowaniem... brakuje chyba tylko kół podwozia głównego i zbiornika paliwa :) Jest to pierwszy tak "wypasiony" kit, jaki widziałem. |
||
20.12.2006 Czas zabrać się za budowę. Zestaw klejów gotowy, narzędzia również.. no to.. zaczynamy :) Na pierwszy rzut idą stateczniki. To tak na rozgrzewkę. Następnie, pora na kadłub. Tu już będzie więcej zabawy. |
||
| 01.02.2007 Po dłuższej przerwie, ciąg dalszy relacji z budowy Spacewalkera. Rozpocząłem budowę kadłuba. Jednocześnie dokonałem kilku zmian (wzmocnienia) mających na celu montaż zaczepu holowniczego. Jak na razie budowa jest bardzo prosta i przyjemna. | ||
| 04.02.2007 Jak widać, budowa przebiega szybko i sprawnie. WIększa część kadłuba już gotowa. Będzie całkiem spory. Czas się wziąć za skrzydła, aby w następnym kroku dopasować centropłat do kadłuba. | ||
| 06.02.2007 Jak pisałem wcześniej, pora zacząć budowę płatów. Tu już nie pójdzie tak szybko jak z kadłubem. Już po wielkości żeber widać, że płaty będą ogromne. Dźwigary sklejane są z kilku warstw sosny. Grube i masywne. Zebra wykonane są ze sklejki 3mm. | ||
| 28.04.2007 Ponownie długa przerwa. Tym razem spowodowana nawałem pracy .. w pracy :) Teraz mam już znowu czas na budowę. Płaty prawie już gotowe, tak samo i kadłub. Coraz bliżej do prac wykończeniowych i oklejania tkaniną SIG Koverall starą i wypróbowaną techniką: na nitrocellon ( Jak za starych, dobrych czasów). Tkaninkę kupicie u Radka Oleksego w Olpen Model | ||
3.05.2007 Cały szkielet wstępnie polakierowany. Mogę powoli zaczynać pokrywanie Koverall'em. Będzie trochę zabawy, bowiem jest on nakładany tradycyjną metodą przy użyciu nitrocellonu. Następnie napina się pokrycie używając zwykłej dmuchawy i można zaczynać lakierowanie i malowanie. Poniżej kilka fotek wstępnie zmontowanego modelu. Postanowiłem też zamontować funkcjonalne oświetlenie. Dostarczył mi je Bartek Obara (jego konstrukcja i wykonanie) - serdeczne dzięki! |
||
4.05.2007 Dzisiaj malutki tylko update. Zaopatrzyłem się w "super"markecie w opalarkę firmy Topex czy Toya (cholera wie... russkije, amierikanckije.. wsio i tak made in Taiwan ;) hihi ). Na próbę pokryłem stateczniki Koverall'em. Śmierdzi niemożebnie (w końcu używam tradycyjnego nitrocellonu) ale przyjemnie i łatwo się nakłada. Po wyschnięciu przyszedł czas na naprężanie. Opalarka w dłoń. Pierwszy bieg (teoretycznie 375 stopni- ale chyba na samej dyszy..) i zaczynamy. Najpierw z daleka i delikatnie.. mało... trochę bliżej.. o! z ok. 20cm jest idealnie. Nie za mocno i nie za słabo. Naciąga się... jak marzenie. Od teraz jest to mój numer 1 jeśli chodzi o pokrycia. Fakt, czasochłonne, ale tanie (5.5m x 1.2m kosztuje... 70zł). Jeśli ktoś chce mieć pokrycie szybko ale drożej, to w dalszym ciągu polecam Oratex i Oracover. Poniżej 2 fotki: pierwsza przedstawia statecznik pionowy tuż po przyklejeniu tkaniny, druga - tuż po potraktowaniu opalarką. Niezłe, prawda? ;) |
||
| 6.05.2007 Kolejny, mały update.Część płatów oklejona Koverallem. Jak na razie wszystko idzie dobrze. Podczas napinania tkaniny przedobrzyłem z nagrzewaniem i.... pojawiła się mała dziura a balsa pod nią zczerniała. Na szczęście było to w takim miejscu, że bez problemu można to zakryć małą łatką i ślad nie pozostanie. | ||
| 17.05.2007 Zabawy w pokrywanie ciąg dalszy. Płaty i ogon gotowe już do malowania. Pozostał kadłub, lecz przed jego pokryciem czekam na zaczep holowniczy i mocowanie silnika. Póki co, zmajstrowałem podwozie. Kółeczka mają średnicę zaledwie 11.5cm i są pompowane. | ||
| 21.05.2007 Dzisiaj "pan paczkowy" przytargał niepozorne pudełko :) a w nim, dzięki pomocy przyjaciół z Niemiec znalazł się Hydro Mount firmy Toni Clark :) Musiałem, niestety, uciąć 2.5cm przodu kadłuba razem z firewallem, ponieważ silnik po zamocowaniu na hydro mouncie wystawałby poza osłonę ze 3cm. Muszę też zmodyfikować pająkowatą podstawę pod silnik. | ||
| 16.06.2007 Oj pracowite dni to były. Pokrycie Koveralem zrobione (nakłada się rewelacyjnie - Radek, szykuj się na nalot kolejnych klientów, którym poleciłem tą "szmatkę" ;) ). Puszka z "okładem" Nitrocellonu też szybko zeszła na zasmarowanie Koverall'u. Wszystko pięknie napięte (zwykła opalarką za 20zł z marketu). | ||
| 3.07.2007 Zaczynam malowanie modelu. Dwuskładnikowy lakier samochodowy rozrobiony. Sprężarka u Jejusia w firmie pracuje pełną parą... zaczynamy... Na początku nieśmiałe pociągnięcia pistoletem... następne coraz odważniejsze... wow... całkiem fajnie idzie... Niestety, pogoda (a raczej jej brak) skutecznie popsuła plany zakończenia malowania dzisiejszego dnia... | ||
5-7.07.2007 Pogoda trochę się uspokoiła, więc kontynuuję malowanie. Do tego dzionek przerwy, maskowanie taśmą i nakładanie czarnego lakieru.... Chyba nie jest tak źle... Odklejam taśmę maskującą (cholera.. jak nie trzeba to trzyma się jak.....). hmm.. podoba mi się to, co zobaczyłem pod taśmą :) Może zostać. Niestety.. czas się skończył i trzeba było pakować się do wyjazdu na Zar. Mocowanie silnika, RC i wyważanie muszę zabrać ze sobą. Będzie co robić jeszcze przez jakieś 2 dni. |
||
9-16.07.2007 Piknik na Zarze w Międzybrodziu Zywieckim. Pierwsze 2 dni lało jak z cebra. Można więc było spokojnie utworzyć prowizoryczny warsztat na korytarzu hotelu i wspólnie z Markiem Urbaniczem zabraliśmy się za wykańczanie modelu. RC zamocowane, model wyważony (atrapę silnika chwilowo sobie odpuściłem).. Po odpaleniu silnika i jego regulacji (bo coś nie wchodził na obroty a i jałowe były "jakieś takie"). Szumnie nazwane: Marek wziął śrubokręt, pokręcił nim "na oko" przy gaźniku i zadecydował: odpalaj. Odpaliłem... Od kopa reagował jak trzeba na przepustnicę. Nie było już wykrętów (bo i coraz więcej ludzi dopytywało: "kiedy poleci?" no i nie wiedzieć też czemu - silne zainteresowanie płci przeciwnej budził "pilot"..hihi). Wyszliśmy więc na lotnisko, odpaliłem silnik, dodałem gazu i ... Po jakichś 10m model oderwał się gładko od ziemi i ostro zaczał się wznosić!. LATA! I to jak! Stabilny w powietrzu jak skała. Beczki i pętle powolne i "wojewódzkie" (tak jak trzeba). Moc silnika sporo nadmiarowa (w końcu to holownik) i spokojnie można latać na 1/3 gazu. Po paru kółkach (a i z nogawek mi się lało z wrażenia) postanowiłem lądować (kolejny stresujący przy oblocie punkt). Podejście standardowo (jak to na Zarze) pod stok (niestety, z dość mocną, boczną odchyłką wiatru). Zdjąłem gaz i pozwoliłem maszynie gładko opadać. Tuż przed przyziemieniem dodałem lekko gazu (pamiętajcie, że ląduje się pod górę a nie na płaskim) , podciągnąłe drążek, skorygowałem lekko kierunkiem i model gładko usiadł na lotnisku. Uf... teraz nogi mogły się już pode mną ugiąć ;) Maszyna cała i zdrowa a pilot? Ma powód aby otworzyć piwo :) Kto był, ten widział. Kto nie był - poniżej fotki i filmik z oblotu. Podsumowując: POLECAM każdemu, kto chce mieć fajnie latający model i nie boi się "stolarki" :) |
||